piątek, 30 października 2015

Mój stosunek do Rossmanna i 3 powody, dla których nie pójdę na promocję -40%...

Witajcie!
Na Waszych blogach pojawia się coraz częściej informacja o promocji w Rossmannie – 40% na kolorówkę, czyli tydzień po tygodniu oczy, twarz i paznokcie. I wiecie co? Mnie ta promocja w ogóle nie interesuje. Nawet nie tyle co promocja, co ogólnie sklep. Bojkotuję drogerie Rossmann. Wiecie dlaczego? Jest kilka powodów, dla których przestałam chodzić do Rossmanna.



Po pierwsze dokładnie takie akcje -40% skutecznie mnie odstraszają. Dlaczego? Bo to jedno wielkie oszustwo. To nie prawda, że kupujemy wtedy faktycznie taniej. Zauważcie, że rabat odejmowany jest dopiero na kasie, a na półkach sklepowych są niby regularne ceny. Dlaczego niby? Bo Rossmann specjalnie je zawyża, na czas trwania promocji. I wiem też, że niejedna osoba nadziała się na politykę drogerii. W poprzedniej edycji tej promocji także pojawiały się wpisy o podejrzanych cenach. Także idąc na taką promocję chciałabym wiedzieć, że jestem traktowana fair. Chciałabym widzieć ceny po rabacie już na półce cenowej. Nie raz znajome wyliczyły sobie ile zapłacą przy kasie, po czym okazało się, że do zapłacenia mają trochę więcej, niż sobie założyły. Tylko dlatego, że ceny zostały zawyżone.

Druga rzecz, która mnie skutecznie odrzuca do odwiedzania drogerii to fakt, że pracują tam totalnie niekompetentni pracownicy. Ja wiem, że w tej drogerii są nie tylko kosmetyki, ale także dużo chemii itp., sama w takiej drogerii pracuję i doskonale to rozumiem. Ale nie rozumiem w ogóle, dlaczego pracownicy nie są w stanie pomóc mi wskazując miejsce, w którym stoi dany produkt. Nie wyobrażam sobie, żeby pani, która odpowiada za kosmetyki kolorowe nie znała się ani grama na asortymencie poszczególnych firm, pomijając fakt, że nie potrafią dobrać koloru podkładu do cery. Oj wiem, wiem, że światło jest paskudne, ale osoba, która to sprzedaje powinna mieć odpowiednie umiejętności, by dobrze coś sprzedać, doradzić, dobrać i tak zadowolić klienta, by wrócił do nas ponownie. Pomijam fakt, że byłam świadkiem rozmowy, kiedy nowa pracownica pytała dlaczego w szafie nie ma tuszy, skoro są w szufladzie pod szafa? I wiecie, co odpowiedziała pracownica drogerii? 'A po co? Żeby wszystkie pootwierali?'. No przepraszam bardzo, sprzedając kosmetyki trzymając je w szufladzie, świata nie zwojujecie. Pomijam fakt podejścia do klienta...

Trzecia rzecz to wiecznie pootwierane kosmetyki. Wiem, wiem, że to w głównej mierze wina klientek, czyt. nawiedzającej drogerie szarańczy... Ale powracają do tematu, otwarte są nie tylko testery ale także kosmetyki, które są do nabycia/kupienia. Nie raz zdarzyło mi się kupić tusz do rzęs, który był totalnie suchy, mimo że wzięłam go z samego końca. Takich sytuacji było kilka... Gdy wzięłam się na sposób i poprosiłam o wyjęcie tuszu z szuflady, argumentując, że tusz się nagrzewa i zasycha usłyszałam odpowiedź, że wszystko zostało wyłożone do szafy, bez zaglądania, czy faktycznie tak się stało.
Ja wiem, że nie da się upilnować wszystkich. Sama też walczę z otwieraniem wszystkiego tylko nie testera, ale da się nad tym zapanować. Da się zrobić wszystko, potrzeba tylko dobrego rozwiązania i chęci...


To trzy powody, dla których przestałam robić zakupy w drogeriach Rossmann. Bardzo mi przykro z tego powodu, bo kiedyś była to moja ulubiona drogeria i pierwsze i jedyne miejsce, do którego wybierałam się po zakupy kosmetyczne... Mam nadzieję, że drogeria weźmie się za siebie, zrobi coś niektórymi aspektami funkcjonowania sklepu i sprawi, że wiele osób takich jak ja, wróci ponownie do robienia zakupów w drogerii.



Jakie stanowisko Wy macie w tej sprawie? Co sądzicie o drogerii Rossmann, a także każdej innej, którą odwiedzacie? Może macie jakieś inne spostrzeżenia niż ja? Czekam na Wasze komentarze!
Buziaki ! :*

8 komentarzy:

  1. Trafne argumenty. Poza tym na kobiecą psychikę niestety działają wszelkie hasła promocyjne- zwykle kupimy znacznie więcej niż faktycznie potrzebujemy. Dlatego też porządnie się zastanowiłam i zdecydowałam tak jak przy ostatniej promocji- że będę unikać Rossmanna w ciągu tych promocji, bo pewnie kupiłabym jakiś zbędny kosmetyk. A tak przynajmniej jest szansa, że zużyję to co mam w kosmetyczce, a kolejna promocja przecież za pół roku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z twoimi argumentami po części. Ja co prawda z usług Rossmana nie korzystam, gdyż nie mieszkam w Polsce ale jeśli chodzi o promocje, sam PR czy ogólne zarządzanie sklepem czy trening personelu, tak jest w każdej sieciówce. Musisz się liczyć z tym, że zarabiając minimum krajowe, osoby te nie są trenowane do twoich standardów a także nie muszą, wg mnie znać się na wszystkim. Może też trafiasz na nowe osoby, które jeszcze nie mają doświadczenia. Co do otwartych kosmetyków to już niestety wina klienteli. Jeśli chodzi o same promocje jest to normalne że ceny lekko wzrastają jako że w drogeriach takich jak Rossmann ceny są przeważnie odrobinę tańsze niz cena ogólna narzucona więc w czasie promocji ceny wzrastają do tzn ceny wstępnej. Wydaje mi się, że z promocji warto korzystać bo jednak mimo wszystko korzystasz na tym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie mam ochoty na przepychanie się przy szafach i kupowanie pootwieranych kosmetyków, nie wiem czy pójdę na promocje, może po 1 czy 2 rzeczy w pierwszych dniach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja podobnie jak Ty nie wybieram się do Rossmana z tych samych powodów - bałagan, pootwierane, rozmazane kosmetyki i przepychanki przy szafach. Dziękuję, ale nie ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz absolutną rację w tym, co piszesz. W Rossmanie jest niewykształcona obsługa, nierzadko opryskliwa. Klientki tej drogerii też pozostawiają wiele do zyczenia... Jednak na promocję się wybieram :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o obsługę to bywa różnie, czasem się znają na czymś, ale w głównej mierze spotkałam się z babkami, które pieprzyły takie farmazony, że głowa mała. Ja raczej nie pytam ich o nic, chyba, że o sprawdzenie, czy w szufladzie nie został jakiś kosmetyk, który chcę kupić, ale słyszę co czasem doradzają i moje uszy bolą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podczas zakupów na promocji jeszcze nie nadziałam się na tą opcję by cena kupowanego przeze mnie profuktu była zawyżona - zazwyczaj chodzę kilka dni wcześniej i to sprawdzam. Suchego tuszu też jeszcze nie trafiłam, ale bardzo często o tym słyszę..

    OdpowiedzUsuń
  8. Oooo no po dzisiejszym skandalu to nie trzeba nikomu tłumaczyć o co chodzi ,szampony i inne pierdoły dostanę gdzie indziej,do szwabów po zakupy nie pójdę.

    OdpowiedzUsuń