czwartek, 19 stycznia 2017

Mój codzienny makijaż kilku ostatnich miesięcy || Paese, Gosh, Lumene, Pupa, Golden Rose, Make Up Revolution, Provoke.


Jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu, a w zasadzie od początku, to wiecie, że mam za sobą etap wykonywania mocnych, intensywnych makijaży. Teraz mój makijaż wygląda nieco inaczej. Mogę powiedzieć, że codziennie wygląda tak samo, za wyjątkiem oczu, na których lądują różne, aczkolwiek podobne do ciebie cienie w niezbyt wyrafinowanym połączeniu. Podczas wykonywania makijażu zrobiłam się nudna? Leniwa? Nie wiem. Wiem jednak, że w takim makijażu czuję się dobrze już od dobrych kilku miesięcy. Jak wygląda mój codzienny makijaż? Czym go wykonuję? Pokażę Wam! Chodźcie dalej! 😉


Baza pod oczy to nieodłączny element mojego makijażu. Nie mam super problemowej powieki, ale lubię mieć pewność, że cienie które nakładam są na swoim miejscu, a nie gdzieś głęboko.... w załamaniu oka! Do tego lubię, kiedy baza podbija kolory, które lądują na mojej powiece. Baza, którą uwielbiam, kończę i mam kolejną w zapasie to Lumene beauty base eyeshadow primer. Pisałam Wam już o niej jakiś czas temu (KLIK), zachęcam do przeczytania kilku słów o niej.
Paletka, a raczej cienie, które lądują niemalże każdego dnia na mojej powiece to Make up revolution Iconic pro. Dla mnie paleta idealna. Są tak wszystkie cienie, które kocham mieć teraz na oczach. Od neutralnych brązów, poprzez ciepłe beże i brązy aż po miedziane i szare kolory. Połowa cieni ma wykończenie matowe, połowa metaliczno perłowa. Uwielbiam tą paletę. Wcześniejsza paletką, która katowałam dzień w dzień powędrowała w ręce kogoś, kto się nią bardzo ucieszył i na pewno w niedługim czasie się w nią wyposażę ponownie, a byłą to paletka Gosh to be in Copenhagen. Pisałam o niej TUTAJ.
Tusze zajmują w moim zasobnym  zbiorze kosmetyków sporo miejsca. Niemniej jednak najczęściej sięgam bo tego zielonego ufoludka od Golden rose o nazwie Miracle lash. Pięknie rozdziela, wydłuża i delikatnie pogrubia rzęsy. Dla mnie efekt świetny. Poza tym ja uwielbiam wszystkie maskary GR. Zerknijcie na mój post o jej poprzedniczce (KLIK).


Tyle w temacie oczu. Przejdźmy do twarzy. Są tutaj produkty praktycznie jednej firmy. Paese zdominowało mój makijaż ostatnimi czasy i póki co nie zanosi się na zmiany. Uwielbiam tą firmę!
Podkład, który ląduje na mojej twarzy codziennie odkąd go mam to podkład z poprzedniego postu - Paese liquid powder double skin aqua. Wróćcie do poprzedniego postu i poczytajcie - jest niedorzecznie dobry!
Korektor, który sprawdza się idealnie do rozświetlania moich depresji pod oczami to kolejny produkt Paese korektor rozświetlający. Pięknie kryje, rozświetla, ładnie się trzyma, nie wchodzi w linie mimiczne i nie wysusza skóry wokół oczu. Bardzo dużo osób zwraca na niego uwagę i pyta, co mam takiego pięknie rozświetlającego pod oczami? Odpowiedź jest jedna - PAESE!
Puder, którym utrwalam cały makijaż to kontynuacja zachwytów nad polską marką. Paese high definition puder sypki to idealny puder dla mnie. Nie dość, że świetnie utrwala makijaż to przepięknie wygląda i na żywo i na zdjęciach. Daje matowe wykończenie ale nie płaskie. Jest lekko rozświetlony ale tak naprawdę delikatnie. Jeden z fajniejszych pudrów dla mnie.
Czas na bronzer. Zostajemy w tej samej szafie kosmetycznej więc tu bez zaskoczenia Paese puder brązujący. Mój ulubiony w kolorze 2P. Nie znam lepszego bronzera, o czym nie raz już Wam wspominałam. Jest idealnie (mocno) napigmentowany, baaaaardzo wydajny i ma świetny kolor - brązowy, lekko, leciuteńko ciepły. Wygląda przecudownie, jest totalnie matowy, trzyma się cały dzień. Uwielbiam go i na pewno będę płakać, kiedy go wycofają...
Róż rzadko gości na mojej skórze ale jeśli już po jakiś sięgam to jest to Pupa Soft&Wild blush. Niestety jest to wersja limitowana, a szkoda. Przepięknie odświeża skórę, nadaje dziewczęcego blasku i ożywienia. Jest różem lekkim, którym ciężko się skrzywdzić i za to go lubię. Nie jest matowy, ma lekki poblask na twarzy praktycznie nie to wychwycenia.
Koniec wychwalania Paese, czas na inną firmę, której produkt już się dziś pojawił. I heart maje up, czyli bratnia dusza Make up revolution. Rozświetlacz, bo o nim mowa to słynne serduszko (KLIK), czyli Goddess od faith. Najczęściej wychwalane i kupowane serduszko, jakie wypuściła ta firma. I wcale się nie dziwię. Daje piękny efekt rozświetlenia, jest bardzo wydajny i długo się trzyma. Ma jeden minus - potrafi zapchać ale mu wybaczam. Pobłażliwa jestem :-)


Zostały mi już tylko brwi i usta. W stylizacji moich nieco koślawych włosków na czole zajmuje się Gosh eyebrow pencil. Świetna kredka! Niezbyt miękka ale też nie twarda. Idealnie skomponowana, jakby lekko woskowa konsystencja. Pięknie rysuje, długo się trzyma, nie wyciera się w ciągu dnia. Jeden minus - jest niewydajna. Ale to najlepsza kredka do brwi, jaką miałam!
Ostatni produkt to błyszczyk Provoke w kolorze Lovely coral. Błyszczyk, po który sięgam zawsze po każdym wykonanym makijażu. Ma lekko brzoskwiniowy kolor, pięknie się błyszczy, długo trzyma i nawilża moje suchelce. Jest świetny!

Kto przebrnął przez cały post ręka w górę! Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was moim pianiem w niebogłosy nad kosmetykami do mojego codziennego makijażu. Naprawdę używam ich codziennie i naprawde wszystkie bardzo lubię. Na dzień dzisiejszy nie mam ochoty niczego zmieniać.

A jak wygląda Wasz ulubiony, codzienny makijaż? Jakimi kosmetykami go wykonujecie? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach!

Buziaki ! :*

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Codziennie je pokazuję na Instagramie :-) Szczerze, zapomniałam o tym żeby zrobić jakies ładne zdjęcie makijażu jaki nosze codziennie :)

      Usuń
  2. Ja używam najczęściej (przynajmniej teraz) podkład z Mur i bronzer, paletkę cieni naturally yours z zoevy, tusz miss sporty, rozświetlacz kobo, kredką złoty brąz Sephora :) to ostatnio mój stały zestaw. Lubię się w nudziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo ja ostatnio też preferuję makijaż nude :-)

      Usuń
  3. Mój codzienny makijaż to podkład (aktualnie Revlonik) , bronzer Kobo, tusz do rzęs (i tutaj różnie, mam ich chyba z 7 i zależy co mi w rękę wpadnie) :) róż i dodatkowo pomadka nawilżająca z Nivea o smaku wiśniowym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych tuszy to ja mam chyba tyle co Ty :D Zanim zużyję, to wszystkie wyschną na raz :D:D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tak, jest piękna i naprawdę fajnie się sprawdza! :)

      Usuń
  5. Grunt to czuć się dobrze z makijażem :) W domu nie maluje się, czasu brak :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to :) Ja, kiedy nie wychodzę z domu także daję odpocząć skórze i odstawiam kolorówkę na bok :)

      Usuń