poniedziałek, 23 lutego 2015

RECENZJA - Bourjois Twist Up The Volume. Zakręcony tusz - idealny tusz? :)

Witajcie!
Czas na kolejną recenzję tuszu. Tym razem na tapetę bierzemy tusz Bourjois o nazwie Twist Up The Volume. Tusz, który dostałam w prezencie. Nie kupiłabym go sobie na pewno ze względu na jego wodoodporność i przede wszystkim cenę. Dla mnie, czyli osoby, na której każdy, nawet najtańszy tusz się sprawdza, wydanie ponad 40zł na tusz jest nierealne.Nigdy nie miałam tuszu z tej firmy, nigdy nie używałam także takich szczoteczek, także używanie tego tuszu sprawiło mi mega radość!
Tyle słowem wstępu, czas na moją opinię na temat tego kosmetyku :)



Tusz Bourjois Twist Up The Volume
Cena ponad 40zł
Dostępność Wszystkie drogerie, w których jest szafa Bourjois
Pojemność 8ml.

OPAKOWANIE.
Tusz zamknięty w fajnej buteleczce, o bardzo kobiecym kształcie. Opakowanie cechuje się lekkością, dużymi wymiarami. Jak zwykle muszę się przyczepić do braku blokady, dzięki której mamy pewność, że tusz jest zamknięty. Moje zainteresowanie wzbudza jeszcze małe pokrętełko na samym czubku opakowanie. Dzięki opisom dowiadujemy się, że to magiczne coś zmienia naszą szczoteczkę! Ale o tym za chwilę :)



SZCZOTECZKA.
Moje największe zainteresowanie w tym tuszu wzbudziła właśnie ona! Szczoteczka! Po pierwsze jest duża, co ja uwielbiam. Po drugie jest gruba, co także uwielbiam. Po trzecie ma krótkie, silikonowe wypustki, o których dowiedziałam się, że je uwielbiam!
No to może teraz chwilkę o tej magicznej szczoteczce. Na samym końcu szczoteczka jest łysa. Tak! Łysa! Ostatnie 3 mm to łysy, plastikowy czubek. Niestety ja często tym czubkiem maluję dolne rzęsy. I niestety tutaj producent pozbawił mnie możliwości malowania tą częścią, więc skazana byłam na malowanie dolnych rzęs tak, jak i górnych.
Po przekręceniu magicznego pokrętła, szczoteczka nieco się skraca, a włosie układa się w spiralę. Nie zmienia się jego długość. Zmianie ulega jedynie gęstość i spiralne ułożenie. Bardzo fajny bajer, muszę Wam powiedzieć. Chociaż nie wiem, czy nie jest w tym tuszu zbędny.




KONSYSTENCJA.
Nie mam się do czego przyczepić. Ani gęsta, ani rzadka. Nie rozmazuje się, nie klei, nie ciągnie, nie tworzy glutów. Moim zdaniem idealne wypośrodkowanie konsystencji. A co najważniejsze, tusz nie powoduje tworzenia się skorupy na rzęsach, dzięki czemu nasze rzęsy po pomalowaniu są miękkie i absolutnie nie obciąża oczu.

APLIKACJA.
I tutaj muszę Wam opisać tusz dwojako. Z perspektywy prostej i skręconej szczoteczki. Tusz nakłada się bardzo płynnie, lekko. Wymaga kilku pociągnięć po rzęsach, co sprawia, że szczoteczka je pięknie rozczesuje. Jeśli chodzi o prostą szczoteczkę: malowanie nią to czysta przyjemność, tusz nakłada się idealnie. Doza tuszu na rzęsach jest perfekcyjnie nałożona, w ilości odpowiedniej. Tą szczoteczką uzyskujemy efekt długich, pięknych rzęs, idealnie rozczesanych, naturalnie wyglądających. Już jedna warstwa wystarczy, by uzyskać piękną firanę rzęs. Skręcona szczoteczka zaś sprawia nieco trudności. Może nie są one bardzo dotkliwe, ale różnica jest widoczna. Tusz nakłada się już w znacznie większej ilości, rzęsy po pomalowaniu obklejają się tuszem, ale nie jest to efekt sztuczny. Po prostu widać, że doza tuszu, którą nabiera spiralna szczotka jest większa. Rzęsy są widocznie podkreślone, optycznie pogrubione. Ta odsłona szczotki wymaga nieco pracy podczas malowania. Ale żeby było jasne - obie szczoteczki, zarówno prosta, jak i pokręcona są świetne!

EFEKT. 
Efekty ocenicie same patrząc na zdjęciach. Każde zdjęcie jest ubrane w opis, także będziecie wiedziały co i jak w przypadku szczoteczek.


 Po lewej szczoteczka spiralna, po prawej prosta.





TRWAŁOŚĆ.
Tutaj trochę kiepsko, jak na taką cenę. Tusz po kilkunastu godzinach na oczach (tak, tak, tusz u mnie właśnie tyle gości na rzęsach) potrafi się kruszyć. Absolutnie mu to wybaczam bo faktycznie jest wodoodporny i nigdy nigdy nigdy się nie rozmazał. Przetrwał nawet płacz! Podczas demakijażu nie tworzy pandę, ale schodzi małymi okruszkami, co bywa nieco denerwujące. Ale podejrzewam, że jest to wina płynu micelarnego, niż tuszu.

PODSUMOWANIE.
Bardzo dobry tusz, z niesamowicie fajną opcją wybrania efektu dzięki skręcanej szczoteczce. Nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia, może oprócz ceny, która dla mnie jest ceną nie do wydania. Może gdybym miała nieco bardziej wymagające rzęsy sięgałabym po te droższe, nieco wyższe półkowo tusze. Ale póki co, wystarczają mi tusze za dosłownie kilka złotych. Na pewno przetestuję wersję niewodoodporną, o ile taką znajdę.
Jeśli macie kilka złotych na zbyciu i chcecie wypróbować bajer w postaci szczoteczki, serdecznie polecam!


Miałyście tą maskarę? Co sądzicie o takich szczoteczkach?
Czekam na Wasze opinie w komentarzach! :)
Buziaki ! :*

6 komentarzy:

  1. ciekawy wygląd na rzęsach, chętnie się za nim obejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś się nad nim zastanawiałam ale właśnie cena na razie mnie powstrzymała przed zakupem. Na promocjach nie miałam okazji kupić bo w moim Rossmannie nie ma ich szafy niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie szczoteczki :) Tuszu nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przekonałaś mnie do zakupu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa, może kiedyś ją wypróbuje choć moje rzęsy są oporne na jakie kolwiek maskary

    OdpowiedzUsuń