piątek, 11 września 2015

Pierre rene Skin Balance Cover, 020 Champagne. Podkład idealny na jesień!

Wiem, wiem, że o tym podkładzie już dawno było głośno w blogosferze, ale ja, jak to ja – zawsze daleko w tyle :D Ale w końcu wpadł w moje ręce i nie mogłam o nim nie napisać. Długo zastanawiałam się, co ja o nim sądzę, bo moje pierwsze wrażenie nie było zbyt dobre. Ale po czasie i po znalezieniu odpowiedniej aplikacji tego podkładu bardzo się polubiliśmy. I od tamtej pory jak nie wiem, po co sięgam, to sięgam właśnie po niego. Pierre Rene Skin Balance Cover 020 Champagne. To jest właśnie podkład, o którym dziś poczytacie. Zachęcone? Mam nadzieję!



OPAKOWANIE.
Ciężka, szklana buteleczka z fajną oprawą graficzną. Czarne etykiety przyciągają oko ale nie są nachalne. Zawierają opis podkładu, skład, nazwę koloru itp. Napisy się nie ścierają dzięki czemu podkład wygląda estetycznie. Podkład ma pompkę, która dozuje idealną 'porcję' podkładu. Dodatkowo wyposażony jest w plastikową zatyczkę, która zamyka się na 'klik' zapewniając zabezpieczenie pompki przed nieumyślnym wciśnięciem. Buteleczka zawiera 30ml podkładu i kosztuje ok 25zł. Dostępny w każdej szafie Pierre Rene np. w Drogeriach Natura, czy Drogerii Laboo.




ZAPACH.
Delikatny, pudrowy. Ogólnie miły dla nosa. Nie drażni i nie przeszkadza w używaniu. Zarówno w trakcie, jak i po aplikacji jest niewyczuwalny.

KONSYSTENCJA.
Ani rzadka, ani gęsta. Idealnie płynna ale nie spływająca z dłoni. Przypomina mi trochę konsystencję rzadkiego kremu do rąk.



APLIKACJA.
Początkowo się nie polubiliśmy – pisałam o tym we wstępie. Nakładany pędzlem lekko smużył i nie krył tak, jakbym sobie tego życzyła. Próbowałam palcami – jeszcze gorzej. Pomyślałam, że zaryzykuję i kupię gąbkę do makijażu z Donnegala. I to był strzał w dziesiątkę! Nałożony gąbką nie tworzy maski, świetnie kryje, nie smuży. Wtapia się w skórę, tworząc na niej lekko klejącą warstwę. Wymaga przypudrowania, bo jest to podkład z rodziny tych, które nie zastygają na skórze. Nieprzypudrowany potrafi się ścierać, zostawiać ślady na ubraniach.

DZIAŁANIE.
Świetnie kryje wszelkie niedoskonałości. Może nie jest tak mocny, jak Colorstay z Relonu ale bardzo blisko mu do niego. Kryje to, co ma zakrywać, często nie potrzebuję już nawet korektora. Idealnie wpasowuje się w strukturę skóry, nie podkreśla suchych skórek. Jest lekko odczuwalny na skórze, nie zastyga. Dobrze 'pracuje' razem ze skórą ale nie wchodzi w naturalne załamania skóry czy zmarszczki mimiczne. Jest bardzo elastyczny przynajmniej w moim odczuciu. Nadaje skórze lekkiego blasku i efektu świeżości.

TRWAŁOŚĆ.
Przypudrowany na skórze zostaje na cały dzień. Nieprzypudrowany potrafi się ścierać i jak już wspomniałam wyżej odbijać się i zostawiać ślady np. na ubraniach. Mimo wszystko nie mam zastrzeżeń do jego trwałości. Nie świeci się drastycznie po kilku godzinach. Na mojej skórze też nie wymaga poprawek. Nie przesusza skóry, nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w załamania, nie waży się, nie ściera (przypudrowany). Nie schodzi z twarzy i nie tworzy plam. Dobrze współpracuje z każdym kremem, jaki pod niego nadkładałam i z każdą bazą pod makijaż. Mogę dodać także, ze nie zapycha moich wielkich porów.

KRYCIE.
Bardzo dobre, może nie idealne, ale jak na podkład za niewiele ponad 20zł bardzo dobre. Oceńcie same:




WYKOŃCZENIE.
Nie matowe, nie rozświetlające. Mogę powiedzieć, że lekko satynowe. Podkład nadaje skórze naturalnego blasku. Ciężko opisać jego wykończenie. Ale uwierzcie mi na słowo – wygląda zdrowo!

PODSUMOWANIE.
Jeden z lepszych podkładów kryjących w tym przedziale cenowym. Dobrze kryje, dobrze się utrzymuje. Nie wysusza skóry i jej nie zapycha. Pięknie wygląda. Jedyny problem, jaki może wystąpić przy tym podkładzie to jego aplikacja. Trzeba znaleźć taki sposób nakładania tego podkładu, by nam odpowiadał.



Znacie ten podkład? A może omijacie go z daleka? Czekam na Wasze opinie na jego temat!
Buziaki ! :*


12 komentarzy:

  1. Świetna recenzja. Tez sie czailam na ten podklad dlugo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrócę do niego tej jesieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez zacofana jestem, bo slysze o nim juz od dawna a nigdy nie kupilam!

    OdpowiedzUsuń
  4. W zeszłym roku używałam go namiętnie, świetny był :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znałam go chyba też po niego sięgne :) wygląda naprawdę naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój ulubieniec wśród drogeryjnych podkładów. :) Zostało mi go jeszcze w butelce na dwa użycia:/ Do tej pory dwukrotnie używałam odcienia nr 21, ale tym razem wybiorę coś ciemniejszego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje doświadczenie z nim na początku też nie było udane. Miałam także problemy z jego nakładaniem, rozprowadzeniem i dopiero gąbka dała sobie radę jak u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. jak dla mnie jest chyba za rzadki, ale muszę przyznać, że ma fantastyczny kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślałam, żeby wykorzystać go do sesji zdjęciowych, ale skoro nakładany pędzlem smuży, to odpada. Pracuję głównie na pędzlach a nie gąbeczkach:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest na mojej liście zakupowej podkładów, którę chcę wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mi sie podoba efekt jaki uzyskałaś przy jego pomocy, planuje jego zakup, ale na razie mam jeszcze mały zapas na jesień/zimę i wiosnę :) może w następnym roku się skuszę.

    OdpowiedzUsuń