niedziela, 1 maja 2016

Ulubieńcy kwietnia! Biały jeleń, Paese, Lumene, Bania Agafii, Make up Revolution, I Heart Make up...



Witajcie! Dziś początek kolejnego, mam nadzieję, że zdecydowanie cieplejszego miesiąca. A co idzie za zmianą daty na pierwszy dzień miesiąca? Ulubieńcy! Bardzo rzadko pokazuję Wam moich comiesięcznych ulubieńców, bo w większości są to takie same kosmetyki, co miesiąc i dwa miesiące wcześniej. Tym razem moi ulubieńcy to moje faworyty absolutne! Kosmetyki i produkty, pod którymi pospisuję się rękami i nogami! Hity, które na pewno w moim kufrze, czy też łazience pozostaną na dłużej :) Jeśli jesteście ciekawi, co takiego uwielbiałam w kwietniu – zapraszam do dalszej części posta.


BIAŁY JELEŃ HIPOALERGICZNY PŁYN MICELARNY.
Gdyby ktoś powiedział mi, że znajdę lepszy płyn od mojego kochanego różowego Garniera, pewnie śmiałabym się do rozpuku. Dziś wiem, że jest to możliwe, a moim ulubieńcem stał się płyn, po który pewnie sama bym nie sięgnęła. Dostałam go w prezencie i dzięki osobie, która mi go dała odkryłam najlepszy płyn micelarny, jakiego miałam okazję używać. Pięknie zmywa makijaż, nie zostawia uczucia ściągniętej skóry, a uczucie ukojonej, miękkiej cery. Nie piecze, nie szczypie. Szybko zmywa makijaż. Czego chcieć więcej?


I HEART MAKE UP GODDESS OF LOVE TRIPLE BAKED HIGHLIGHTER, GODDESS OF FAITH.
Rozświetlacz, który jakiś czas temu robił furorę na całym you tube i blogosferze. U mnie ciągle jest numerem jeden. I będzie dotąd, dopóki go nie skończę. A że jest piekielnie wydajny, miano najlepszego wróżę mu na kolejne kilka lat :) Jeśli macie ochotę zobaczyć go nieco bliżej, zapraszam na post, w którym powiedziałam o nim nieco więcej – KLIK. W skrócie mogę powiedzieć tylko, że daje piękną taflę na kościach policzkowych, nie wędruje po twarzy, a trzyma się w miejscu nałożenia dosłownie cały dzień. No i ten szampański kolor. Marzenie! Dla mnie absolutny hit i element konieczny codziennego makijażu.


PAESE POTRÓJNY KWAS HIALURONOWY, SERUM 1,5%.
Tego produktu jeszcze Wam nie miałam okazji pokazać, ale uwierzcie mi, że post na jego temat będzie ale musicie chwilę poczekać. Jest tyle informacji, które chciałabym o nim napisać i tyle metod zastosowania, że to jest coś nie do ogarnięcia. Nie przetestowałam go jeszcze na wszystkie sposoby ale już w pewnych aspektach pielęgnacyjnych jest dla mnie warunkiem koniecznym do stosowania. W dużym skrócie powiem Wam, że jest to jeden z lepiej nawilżających i najbardziej wydajnych kosmetyków pielęgnacyjnych, jakie znam. Wygodny w użyciu, mega wielozadaniowy. Czekajcie na post, bo warto! :)
Tak, tak widziałyście go wczoraj w poście o nowościach. Jest to moje drugie opakowanie, które dostałam w prezencie.


BANIA AGAFII, MASKA DO TWARZY NIEBIESKA – OCZYSZCZAJĄCA I MASKA DO TWARZY WITAMINOWA FITOAKTYWNA.
O jednej z tych masek pisałam jakiś czas temu (KLIK). Są to jedne z najlepszych maseczek, jakie miałam do tej pory. Nie tylko ze względu na duże opakowanie i sposób aplikacji, ale także ze względu na działanie, jakie sobą reprezentują. Niebieska świetnie oczyszcza skórę z codziennych zanieczyszczeń, resztek makijażu, sebum, pozostawia skórę świeżą i oczyszczoną. Różowa z kolei niesamowicie nawilża skórę, pozostawia uczucie miękkości i lekkości na skórze. Ponad to super rozświetla i dodaje życia skórze twarzy.


LUMENE TOUCH OF RADIANCE SERUM FOUNDATION, 1 CREAMY BEIGE.
Podkład, który na mojej skórze twarzy gościł w kwietniu codziennie. Jeden z lepszych podkładów nawilżająco rozświetlających, jakich miałam okazję używać. Ma fajne, średnie krycie. Daje piękne naturalne wykończenie. Do tego daje uczucie nawilżenia, nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w pory, dobrze się utrzymuje. Nie zastyga na twarzy ale nie tworzy także lepkiej warstwy. Jedyny minus jest taki, że lekko ciemnieje, ale mu to wybaczam, bo działa niesamowicie! Na pewno o nim jeszcze nie raz przeczytacie na blogu.


COLLECTION LASTING PERFORMANCE ULIMATE WEAR CONCEALER.
Są to korektory, które widziałyście we wczorajszym wpisie o nowościach, ale spokojnie mam je już od Świąt Wielkanocnych, także używam namiętnie. Widziałyście je także na prawie wszystkich blogach, większości filmów na Ypu Tube. Ja niestety nie miałam okazji go przetestować, a zakupy przez Internet mi nie po drodze. Wczoraj pisałam Wam, że zobaczymy, jak się u mnie sprawdzą, bo nie chciałam zdradzać Wam, co o nich sądzę. Ale skoro znalazły się w ulubieńcach – możecie domyślić się, że są całkiem spoko. A tak serio są naprawdę fajne! Mają kilka minusów, ale ich plusy totalnie przeważają. Super się trzymają, naprawdę dobrze kryją, pod okiem zastygają ale nie przesuszają. Jeszcze o nich napiszę!


PAESE GLAM CIENIE DO POWIEM, 202.
Cień, który gościł na moich oczach dosłownie codziennie. Ostatnimi czasy stawiam na naturalne oko i naturalną skórę twarzy i dzięki temu cudakowi jestem w stanie to osiągnąć. Pięknie wygląda, ma lekki połysk, fajny, dzienny kolor. Jest do tego super wydajny i można go nakładać na mokro, co wzmacnia jego pigmentację. Moim zdaniem rewelacja. W ostatnim poście pokazywałam Wam jego kolegę, szary cień i zobaczymy, czy sprawdzi się tak samo dobrze, jak jego cielisty kolega.



LUMENE BEAUTY BASE EYESHADOW PRIMER.
Baza pod cienie to u mnie punkt obowiązkowy podczas makijażu oka. Mam tłustą powiekę, a co za tym idzie mam z nią kilka problemów. Do tej pory byłam zadowolona z bazy Ingrid KLIK, ale nie lubię słoiczka, w którym moje paznokcie zatapiają się do samego dna. Poszukiwałam czegoś w tubce tak właśnie wybór padł na tą bazę. I powiem Wam jedno – to był strzał w 10! Super się sprawdza! Pięknie utrzymuje cienie, super podbija kolory, bardzo dobrze się nakłada, jest mega wydajna, bo dosłownie maluteńka ilość wystarcza na całą powiekę. Najlepsza, jaką miałam do tej pory.


MAKE UP REVOLUTION BLUSH, TREAT.
Jak wiecie, ja do róży mam stosunek lekko olewający. Mogą być w makijażu ale nie muszą. Wszystko zmieniło się, kiedy przed oczami stanęła mi szafa make up revolution. Oszalałam, kiedy zobaczyłam i takim sposobem kupiłam róż w pięknym brzoskwiniowym odcieniu ze złotymi drobinkami. Nie spodziewałam się szału, bo kosztował tylko 6zł, ale powiem Wam jedno – nigdy nie sugerujcie się ceną! Jest lepszy od kilku droższych tego typu produktów, jakie posiadam! Ma super pigment, pięknie ożywia buzię, super się blenduje i długo się trzyma. Jest naprawdę świetny! Jeśli macie ochotę kupić, a zastanawiacie się nad nim – kupujcie. Na moją odpowiedzialność :)



I to są wszyscy moi kwietniowi ulubieńcy. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was moimi wywodami i pokazałam Wam kilka ciekawych produktów. Muszę napisać jeszcze krótką adnotację odnośnie tego, że są to kosmetyki i produkty, które sprawdziły się u mnie. Są to moje osobiste opinie i konkretnie produkty nie muszą sprawdzić się także u Was. Miejcie to na uwadze :)

Znacie te kosmetyki? A może je macie i także lubicie? Albo wręcz przeciwnie – nie macie albo nie lubicie? Czekam na Wasze komentarze!
Buziaki ! :*

6 komentarzy:

  1. Sporo tego :) ja nie miałam nic z tych kosmetyków ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. biały jeleń dobry produkt:)

    http://kataszyyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Również jestem fanką tego serduszka-rozświetlacza :D

    OdpowiedzUsuń