środa, 11 grudnia 2013

Makijaż powiększający oczy z odrobiną koloru :) Dużo zdjęć!

Witajcie!
Przepraszam, za kilkudniowa nieobecność. Na szczęście wracam do Was i szybciutko pokazuję makijaż powiększający oczy. Moim zdaniem makijaż dzienny, delikatny, ale robiący wrażenie. Taka trochę podrasowana wersja makijażu z poprzedniego posta :)
Nie jest to makijaż, który noszę najczęściej, bo zdecydowanie bardziej wolę makijaże mocniej akcentujące oczy i bardziej wyraziste w odbiorze, ale myślę, że taki makijaż, lub też podobny wykonuje większość z nas na co dzień.



Kosmetyki użyte w makijażu:
Podkład - Revlon colorstay 250 fresh beige
Korektor - Mariza rozświetlający korektor pod oczy jasny beż
Róż - Lovely sunny blusher tempting rose
Błyszczyk  - Carmex
Kredka do oczu - No name
Tusz do rzęs - Lovely False lash maskara
Cienie:
 Inglot: 453P, 360M, 423P,
Pierre rene: Cashmire metallic cashmire rose
Mariza - Głęboka czerń.







Mam nadzieję, że Wam się podoba :)
Czekam na wasze komentarze !
Buziaki! :*


piątek, 6 grudnia 2013

REAL TECHNIQUES by samantha Chapman - Stippling brush - RECENZJA

Witajcie Kochane!
Dziś kolejna recenzja. 
Wybaczcie, że Was męczę recenzjami, ale wena mnie naszła i kuję żelazo póki gorące :)
Dziś recenzja pędzla, o którym Wam pisałam TUTAJ.

Któż o nim nie słyszał? A jak nie o nim, to chociażby o tej firmie lub nawet o samej pomysłodawczyni :)
Pędzle RT są bardzo znane na YT, prawie każda vlogerka je ma.
Dla mnie zawsze posiadanie tych pędzli było z sferze marzeń ze względu na wysoką cenę. 

STIPPLING BRUSH bo tak nazywa się mój nabytek to, jedyny, jak na razie  pędzel z Real techniques w mojej kolekcji.
Kupiłam go za 23,50 (!!!!). Cena rewelacyjna i bardzo niska bo jego przedział cenowy w sklepach internetowych zaczyna się od 40zł wzwyż.



Pędzel jest leciutki, niewielki w kolorach różowo - czarnych. rączka pędzla wykonana z aluminium, zakończona materiałem antypoślizgowym, który zapewni nam mocny chwyt pędzla.
Włosie pędzla to duo fiber czyli syntetyczno naturalne.Niezbyt zbite, bardzo elastyczne, sprężyste, miękkie i niesamowicie przyjeme w dotyku. 
Przypominam dla tych, który nie wiedzą, że pędzel douo fiber to pędzel wykonany z dwóch rodzajów włosia. Krótsze, naturalne włosie podtrzymuje dłuższe (zazwyczaj białe) syntetyczne włosy, znacznie rzadsze od tych naturalnych. A poznacie, czy pędzel rzeczywiście ma dwa rodzaje włosia, a nie farbowane w ten sposób.



Pędzel to typowy flat top, ze ściętym na równo włosiem. 
Muszę napisać, że przy codziennym użytku i codziennym myciu pędzla ani jeden włosek z niego nie wypadł!




Posiadam go od 19 listopada, myję codziennie i nie zauważyłam, by pędzel uległ uszkodzeniu. Mówię tu o samym wyglądzie estetycznym. Mam na myśli to, że napisy są nadal na swoim miejscu, nie starły się.
Pędzel wykonany solidnie, nic się nie rozkleja, nic się nie rusza, nie chwieje. 



Używam go codziennie, do nakładania podkładu i jest dla mnie idealny do tej czynności. Nie pochłania wielkich ilości podkładu, ładnie wtapia kosmetyk w skórę, idealnie go blenduje i rozciera, dzięki czemu nie tworzą się smugi i paskudne zacieki na twarzy.

Pamiętajmy, że pędzlami o takim włosiu - czyli duo fiber, pracujemy bardzo delikatnie samym wierzchem pędzla, czyli włosiem syntetycznym.

Stippling brush jest niewielki, co dla mnie jest plusem. Bo mogę nim dotrzeć do wszystkich niedostępnych miejsc na twarzy. Mogę np rozetrzeć nim korektor pod oczami. Dla niektórych jego wielkość to będzie wada, gdyż większym pędzlem można znacznie szybciej rozprowadzić podkład na twarzy.
Pędzel ten sprawdza się również to nanoszenia na twarz różu bądź bronzera a także produktów kremowych. Jest wielozadaniowy!

Mycie pędzla nie sprawia żadnych trudności. Szare mydło, kilka ruchów, spłukanie i pędzel jest czyściutki. Co więcej! Bardzo szybko wysycha. Po wytarciu z ręcznik bądź ręcznik papierowy jest gotowy do użytku.

Czy warto zaopatrzyć się w ten pędzel? Ta taką cenę, za jaką ja go kupiłam - zdecydowanie tak! Za większą sumę pieniędzy także! To bardzo solidny, dobrze wykonany, niesprawiający trudności, a przede wszystkim wielofunkcyjny pędzel!

Serdecznie go polecam!



A czytelniczkom z Zamościa i okolic polecam sklep COSMO, w którym nabyłam swój pędzel. Więcej informacji o sklepie znajdziecie TU.

Znacie ten pędzel? Miałyście? Używałyście?
Czekam na Wasze opinie!!
Buziaki :*

czwartek, 5 grudnia 2013

RECENZJA - Lovely - false lashes maskara.

Witajcie Kochane bardzo serdecznie!
Na wstępie chciałam Wam gorąco podziękować za odzew pod moimi postami. Naprawdę w najśmielszych snach nie myślałam o tym, że komuś moje prace aż tak mogą się podobać, tym bardziej, że zaczęłam prowadzić bloga z chęci wygadania się a nie robienia blogowej 'kariery'. Dziękuję, że tak licznie mnie odwiedzacie i komentujecie i tak licznie przyłączacie się do grona obserwatorów. 
Dziękuję Wam z całego serca :*:*:*



A teraz do meritum!
Dziś czeka Was przebrnięcie przez kolejną recenzję. Tym razem tusz do rzęs Lovely z Rossmanowych zakupów (klik). Co prawda promocja była niedawno, ale używam go codziennie od momentu zakupu i już mam o nim wyrobione zdanie.

W ramach wstępu chciałam Was zaznajomić z moimi rzęsami. Są długie, gęste i brakuje im objętości. Czy tusz ten sprawi, że będę mieć efekt sztucznych rzęs? Dowiecie się czytając dalej!

Tusz, jak wspomniałam wcześniej pochodzi z Lovely i nazywa się FALSE lashes maskara.
Tusz w opakowaniu standardowym, bez zbędnych udziwnień, o pojemności 11 gramów. Zamyka się do momentu kliknięcia, co sprawia, że wiemy, kiedy tusz naprawdę jest zakmnięty.
Muszę, po prostu muszę go pochwalić za kolor. Różowe opakowanie strasznie dobrze na mnie działa, tak miło się na niego patrzy i używa. :D

No to zajrzymy teraz do środka. A tam czeka na nas duża szczotka, w sumie, jak dla mnie szczota. Rodzaj aplikatora, który ja w tuszach uwielbiam. Nie znoszę silikonowych maleństw (sorry...).
Wspomnę jeszcze tylko, że tusz śmierdzi, ale przecież nikt go nie wącha, a oczy zapachu nie czują :P



Konsystencja? Dla mnie nie za mokra i nie za sucha. Tusz nie jest też rzadki, co sprawia, że szczotka nie jest oblepiona tuszem. Moim zdaniem nabiera się idealną ilość tuszu. Jest jednak mały minus - po wyciągnięciu szczoteczki na jej końcu zostaje glutek tuszu, ale robi się tak w większości tego typu kosmetyków więc uznajemy, że jest to mały minus :)

Aplikacja  nie sprawia trudności, ale muszę przyznać, że ten tusz nie należy do rodzaju tych szybkich w użyciu. Trzeba kilka razy pomachać szczoteczką, żeby coś na rzęsach się działo. Ale dla mnie to jest akurat na plus - lepiej dołożyć niż przesadzić :)
Nie zbija się w grudki, nie skleja rzęs, ładnie je rozczesuje, kolor jest czarny. Spokojnie można dokładać kolejną warstwę tuszu bez obaw, że będziemy mieć zamiast rzęs pajęcze odnogi :):)
W trakcie aplikacji nie odbija się na powiekach co jest jego ogromną zaletą. 
W czasie 'noszenia' go na rzęsach nie zauważyłam, żeby się kruszył, sypał czy znikał z rzęs.

Tusz kosztuje około 10zł, a raczej poniżej tej kwoty. Ja kupiłam go w promocji za 6,19.
Dostępny jest w każdym rossmannie w szafach Lovely.

Moja ocena tego tuszu? Super. Szczerze nie spodziewałam się po nim spektakularnych efektów. Nie liczyłam na zbyt wiele od tuszu w tej cenie. Ale muszę Wam powiedzieć, że jest super! Na pewno do niego wrócę, bo jak na tusz za taką cenę spokojnie dorównuje mojemu ulubionemu Maybellinowi. 
Czy tusz daje efekt sztucznych rzęs? Zależy, kto i jakie ma podejście do sztucznych rzęs :P
Ja z efektu tuszu jestem jak najbardziej zadowolona i myślę, że zostanę przy nim n dłużej.
Efekt oceńcie same :)

Rzęsy nago.

Jedna warstwa.

Jedna warstwa plus dolne rzęsy.

Dwie warstwy.



I co Wy na to? 
Jak Wam się podoba efekt?
Macie ten tusz? Znacie go?
Czekam na Wasze opinie!
Buziaki!


środa, 4 grudnia 2013

RECENZJA - Cień do powiek MARIZA - Głęboka czerń (09).

Witajcie Kochane !
Nie, nie dziś nie będzie makijażu!
Dziś będzie recenzja cienia, który znalazł się w moich ulubieńcach listopada (klik). Produkt, który moim zdaniem jest baaaardzo niedoceniany, a nawet słabo znany. A zasługuje na uwagę.
Jest to czarny cień z firmy Mariza z kolorze głęboka czerń (09).



Zacznę od opakowania. Zwykłe, plastikowe, okrągłe, zakręcane. Można byłoby powiedzieć, że standardowe, bo większość cieni 'mieszka' w takim opakowaniu. Solidne, łatwo się zakręca. Osobiście wolę taki rodzaj opakowania. Ja jestem 'psuj' i zazwyczaj otwierane opakowania łamią mi się w rękach :)
Napisy się nie zdzierają. Ale plastikowa, przezroczysta szybka trochę się rysuje. Nie zawadza to jednak w używaniu, a kolor cienia dalej jest widoczny.
Gramatura cienia to 3 gramy.



Cień jest w stu procentach matowy i idealnie czarny. Jest to pierwszy cień w czarnym kolorze, który naprawdę jest, jak smoła. Nie wpada w grafit, nie rozciera się w grafit, nie ma w sobie nic z szarości. 
Konsystencja cienia jest pudrowa, ale nie sucha. Należy do tych bardziej miękkich i bardziej 'mokrych' konsystencji, ale nadal pudrowych. Pigmentacja bez zarzutu. Nawet bez bazy i czarnej kredki na powiece jest czarny. Serio! Niesamowite, co nie? Nakładanie go na powieki to przyjemność, rozcieranie cienia to ekstaza :) Potrafi się osypywać, ale nie robi tego szaleńczo. Rzadko kiedy takie cienie się nie osypują.
Trwałość? U mnie trzyma się super. Oczywiście bez bazy nie trzyma się zbyt dobrze, ale to dlatego, że mam bardzo tłuste powieki. Ale nie jest tak źle. Nie poddany ekstremalnym warunkom powinien wytrzymać kilka godzin. Muszę wspomnieć też, że nie blednie w trakcie noszenia go na powiece, nie płowieje, nie tworzą się plamy ani prześwity.
Może jeszcze coś na temat wydajności? Używam go od sierpnia. Najczęściej robię nim kreski, bo wyglądają fajnie, rzadziej - ale też często, używam go do makijażu. A zużycie? Niewielkie!

Cena? Myślę, że baaardzo ok. Za taka jakość cienia i taką pigmentacje jest super. Kosztuje od 9,90zł (w czasie promocji) do 13,90 (bez promocji).
Dostępność? Katalogi wysyłkowe, dostępne u konsultantek i allegro.

Cóż więcej mogę dodać? Cień ideał. Nawet czerń z inglota nie jest tak czarna, jak ta. Jedyn czerń,  która dorównuje tej z Marizy, to Kobo, którą też polecam.

Poniżej makijaż wykonany tym cieniem, bez bazy i bez czarnej kredki.





Mam nadzieję, że napisałam, wszystko. Jeśli nie - wybaczcie. Nie mam jeszcze wprawy w pisaniu recenzji :P

Nie, nie jest to recenzja sponsorowana i nikt mnie o nią nie prosił. Produkt kupiłam sama, za własne pieniądze. Piszę to, żeby nie było niejasności :)
Czuję silną potrzebę podzielenia się z Wami wszystkim tym, co uważam za świetne i nieodkryte lub niedocenione, a taki właśnie jest ten cień.


Miałyście ten kosmetyk?
Co o nim sądzicie?
Macie jakąś swoją ulubioną czerń?
Czekam na wasze komentarze.
Pozdawiam!


wtorek, 3 grudnia 2013

Makijaż - Turkusowa kreska.

Witajcie Kochane bardzo serdecznie!
Od wczoraj świeci piękne słońce, wiec aż chce się wprowadzić trochę koloru do tej ponurej pory roku, jaką jest jesień. I już niedługo zima. Brrrr...
Dziś makijaż lekki, prosty i przyjemny. Turkusowa kreska, pomarańczowe powieki, jak nic makijaż idealny na lato. Ale na jesień i zimę też! :)
 

W roli głównej w dzisiejszym makijażu liner Golden Rose (01) w pięknym metalicznym odcieniu turkusu. 

Poza tym użylam:
Podkład - Miss sporty - So matte perfect stay 003 medium
Korektor - Mariza korektor rozświetlający pod oczy jasny beż
Tusz - Lovely false lashes
Bronzer - Mariza kuleczki rozświetlające ciemne
Rozświetlacz - Editt cosmetics 
Usta - Błyszczyk N.Y.C.
Baza pod cienie - Essence I love stage
Cienie - Paletka H&M







Mam nadzieję, że Wam się podoba! :)
Zapraszam do komentowania !
Buziaki :*



poniedziałek, 2 grudnia 2013

Ekstremalny makijaż dla zielonookich :) Dużo zdjęć!

Witajcie Kochane bardzo serdecznie!
Słoneczko za oknem, zimy nie ma więc jest powód do radości. A nawet dwa! Bo dziś znów makijaż. 
Tym razem coś dla zielonookich, ekstremalnie podkreślający tęczówkę. Mocny, intensywnie różowo, bordowo brązowy. Szkoda tylko, że aparat zjadł intensywność i kolor (ale spoko już pracuję nad nowym sprzętem). 


Lista użytych kosmetyków:
Podkład - Miss sporty - So matte perfect stay 003 medium
Korektor - Mariza korektor rozświetlający pod oczy jasny beż
Tusz - Lovely false lashes
Bronzer - Mariza kuleczki rozświetlające ciemne
Usta - Ingrid cosmetics  no limit color 003
Cienie:
Paleta N.Y.C
Inglot: 330M, 423P,74AMC
















Zapraszam do komentowania :)
Buziaki :*